• Wpisów:537
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:2 dni temu
  • Licznik odwiedzin:6 947 / 1325 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
w mojej głowie
duszą się myśli
kiedy ty i ja
gdy było pięknie
teraz tylko
smutek i jakoś
źle się sypia po nocach
 

 
nagość umysłów
podniecająca inteligencja
sexsowny rozum
namiętność dwóch głów
pełnych marzeń
 

 
odsuń koszulkę snów
zdejm spódnicę rozczarowania
usuń bieliznę wstydu
i stań przy mnie
i przyjrzyj się
stojącej porażce
 

 
Planowałem kochać Cię do końca życia
 

 
znowu mnie zawiodłaś
nie nadajesz się do niczego
jesteś nikim
nic w życiu nie osiągniesz
czemu nie jesteś jak...
nikt cię nie zechce
 

 
i znaleźliśmy sie
w nibylandii
gdzie marzenia rodzą się na nowo
gdzie czas nie płynie
tam nigdy nie poczujesz co miłość
bo jako dziecko nie poczujesz tego na prawdę
nie chcesz dorosnąć
już byłaś dorosła
czułaś tyle cierpienia naraz
wróciłaś do nibylandii swojego umysłu
do nieba
 

 
znaleźliśmy miłość w miejscu pozbawionym nadziei
 

 
deszcz cicho obijał się o ściany mojego serca
kroczyłam przez bezkres samotności
na przekór ludziom uciekającym do ciepłych domów przed deszczem
szłam jak w transie, jak we śnie
nie kończącej się opowieści
nagle w tłumie twoje oczy zabłysły jak diamnety
i wtedy cię poznałam
 

 
czujesz?
podążaj za mną
za wonią miłości
czujesz jakby lawendę
ale czy to
czy to właśnie ona
ta najbliższa twojemu sercu
ona płonąca ogniem namiętności
zechcesz zająć się ogniem?
poczujesz ją
i zapach jej lawendowego serca
 

 
Chodź chodź
podejdź bliżej
pozwól bym wbiła ostrze
w twoje niewinne serce
będę trzymać cię w ramionach
kiedy ty będziesz osuwać się spokojnie
z mojego serca wprost na ziemię
i odejdziesz wciąż zakochany
choć twoje serce rozdarte
płynie z niego miłość
 

 
Witaj
o wielka namiętności
miłości mojego ciała
obdarowujesz mnie tak hojnie
delikatnie muskasz moją skórę
malujesz się szkarłatem
wchodzisz we mnie
twoje ostrze tak cudownie mnie kaleczy
krew odchodzi od zmysłów
upewnij mnie, ze umrę młodo
 

 
te kreski to powód do dumy?
te kreski to przyczyna zguby
 

 
dotknąłeś mnie i nagle stałam się liliowym niebem, a ty stwierdziłeś że fiolet po prostu nie jest dla ciebie
 

 
Zawyła syrena karetki, znów komuś znudziło się życie. Wokół zwłok zebrał się tłum gapiów, zachwycali się jej urodą, wspominali, że była młoda i zadawali sobie jedno i to samo pytanie dlaczego? Czy można było nie kochać tej uroczej twarzy, tych rumianych policzków? Nie znali jej, nie odczuwali uczuć tak jak ona to robiła. Była sama, tłum ludzi wokół niej to nowość. Introwertyk ze skłonnością do depresji i samookaleczania. Dlaczego to robiła, czy była sama z wyboru czy była tak wychowana? Już się nie dowiedzą.
 

 
Nie poddałaś się, cierpienie znikło. Teraz nie masz nic, on znów nie odbiera telefonu. Nie masz z kim porozmawiać. Czy to źle ,że rozmawiam ze ścianą? Mam wrażenie ,że się uśmiecha i chce mi odpowiedzieć, ale nie może. Co to za miejsce pozbawione drzwi i okien, ma takie piękny biały kolor. Słyszę głos, czy ktoś tu jest? Czy moja głowa płata mi figle? Zaraz zaraz pamiętam coś. Było dużo krwi, jakieś krzyki, światła. Czy jestem w niebie? Dlaczego tu jest tak zimno, brakuje powietrza, duszę się samotnością.
 

 
Witaj, chciałabym ci opowiedzieć moją historię. Widzisz mnie często na ławkach w parku. Czasem chodzę wraz z parami na randki, nie zawsze są udane. Jestem w uścisku ramion, w namiętnych pocałunkach. Żyję często nie zauważana obok ciebie, obok wielu ludzi. Często przechadzam się za rękę po mieście. Lubię widzieć szczęście, nienawidzę cierpienia i bólu. Czasem w moim osłabieniu pomaga zazdrość. Czasem siostra śmierć wpadnie by zabrać stąd kogoś zakochanego. Mieszkam w wielu młodych i starych sercach. Nie jestem dla wszystkich, nie ma mnie dla złych ludzi, chorych, dla ciebie, jestem miłość
 

 
Jedna chwila mogła zadecydować o jej losie. Ręce miała z tyłu, stała na krawędzi. Ręce miała z tyłu, skrzydła anioła śmierci. Stała na moście jej serce krwawiło, choć nie dawno szybszym rytmem biło. Kochała go całym swoim ciepłym sercem, nagle na barierce kładzie ręce, schodzi. To dla niej za wysokie wyzwanie, w głuchej, ciemnej ciszy rozpoczyna swe wyznanie: -“ Boże! Dlaczego tak jest? Najpierw jest moim skarbem, chwilę później moim ex” Nagle robi w tył trzy kroki i… wszystko się skończyło, ona nie chciała, to uczucie ją zabiło
 

 
Idąc wieczorem pustą i ciemną ulicą spotkałam miłość. Była w poszarpanej białej sukni i bez butów. Gdy zapytałam ją jak się ma odpowiedziała mi :
- Wiesz jestem coraz słabsza, ludzie przestają mnie szukać w drugich osobach. Nie umieją kochać. To wszystko przez nienawiść i kłamstwo. One próbują się do mnie upodobnić, ale nie dają rady. Wtedy po ich zabawach wkracza cierpienie i smutek, mają ostatnio dużo pracy. Niestety także śmierć od czasu do czasu zawita na ziemię i zabiera martwych ludzi do nieba. Przez wybryki nienawiści i kłamstwa ginie coraz więcej ludzi, a oni nadal się w to bawią. Choć gdyby nikt tak na prawdę nie kochał nie byłoby mnie tutaj. Czasem potrzeba czasu żeby docenić moją obecność w sercu. Czasami dzięki jednemu spojrzeniu odradzam się na nowo. Ludzie kochają, dzięki temu smutek, cierpienie i kłamstwo jeszcze mnie nie zabiły.
Pewnego dnia zakochałam się. Spotykałam się się z tym chłopakiem już dobre kilka miesięcy. Bardzo go kochałam. Pewnego razu znów wybrałam się na spacer, ale z nim. Znów spotkałam miłość. Wyglądała jakoś inaczej, jej sukienka nie była podarta,a piękna i lśniąca. Jej stopy nie były bose lecz miała na nich piękne buty. Wtedy spojrzała na mnie, uśmiechnęła się i zniknęła.
 

 
Zanim to zrobię chcę przypomnieć sobie jej twarz. Jej piękną twarz pełną uśmiechu i nadziei. Chciałem znów ją pocałować i przytulić do siebie, ale było już na to za późno.
- Kuba, dawaj, jedź z nami na ten zjazd singli, będzie fajnie - mówił Przemek.
Nie chciałem tam jechać. Nie dawno rozstałem się z dziewczyną i nie miałem na nic ochoty. Chyba wciąż ją kochałem, ale ona miała mnie gdzieś. Mimo woli zgodziłem się jechać na ten pieprzony zjazd, tylko po to by Przemek więcej nie marudził. W drodze wciąż myślałem o Jagodzie, może udałoby się jeszcze to naprawić.. Te myśli zaprzątały moją głowę. Kiedy dotarliśmy na miejsce, nie bardzo interesowały mnie podrywające mnie dziewczyny. Znudzony usiadłem na ławce i właśnie wtedy zobaczyłem ją. Nie mogłem oderwać od niej wzroku, wtedy ona usiadła obok mnie i powiedziała :
- Ciebie też zmusili do przyjazdu tutaj ?
- Taa - odparłem.
- Pójdziemy gdzieś z tego zjazdu dla wariatów?
Przytaknąłem z uśmiechem i poszliśmy na miasto. Było świetnie, dziewczyna, która mi się tak spodobała miała na imię Diana. Nie mogłem odciągnąć od niej wzroku. Była idealna.
Spotykaliśmy się już od kilku lat. Kochałem ją coraz bardziej. Pewnego dnia postanowiłem się jej oświadczyć. Prz uroczystej kolacji i blasku świec wyciągnąłem pierścionek i zapytałem:
- Księżniczko, czy wyjdziesz za mnie ?
Z jej oczy spłynęły łzy szczęścia, lecz przed odpowiedzią zadała mi pytanie :
- Kim dla ciebie jestem ?
- Bez zastanowienia odpowiedziałem jej, że jest połową mojej duszy i serca, którym tak ją kocham.
Ona zgodziła się. Pobraliśmy się za niedługi czas.
Diana zaszła w ciążę, byliśmy wtedy najszczęśliwszymi ludźmi na ziemi. Niestety nasze szczęście nie trwało długo. W drugim miesiącu ciąży Diana bez żadnych powodów poroniła. Wpadła w głęboką depresję, lecz ja nie mogłem jej pomóc. Musiałem zarabiać na nas i nasz dom. Pewnego dnia ostro się kłóciliśmy. Już nic między nami się nie układało. Kiedy następnego dnia wróciłem z pracy jej już nie było. Wyjechała za ocean spełniać swoje marzenia.
Nie mogłem o niej zapomnieć. Mijały miesiące a moje rozdarte na pół serce wciąż cierpiało. Czułem jakby ktoś odebrał mi połowę duszy, połowę życia, połowę mnie. Pewnego dnia spotkałem ją na lotnisku. Bez słów rzuciła się w moje ramiona i mnie pocałowała. Obiecała, że kiedy wróci wszystko będzie jak dawniej, że będziemy szczęśliwą rodziną z dwójką dzieci.
Dzień później w porannych wiadomościach usłyszałem o katastrofie samolotu, którym leciała Diana. Nie mogłem w to uwierzyć, próbowałem się z nią skontaktować choć wiedziałem, ze już nie żyje.
Tak bardzo mi jej teraz brak. Zaraz do niej dołączę przez skok z dachu tego budynku. Wyszeptałem jeszcze ciche kocham cię i rzuciłem się w dół. Zaraz znów będę mógł ją całować i przytulać jeszcze kilka sekund dzieli mnie od śmierci.
 

 
Ze słowa my pozostałam tylko ja, to była tylko twoich uczuć gra. Za dużo było szczęścia by zapomnieć o tym, co komu po sercu zużytym. Zraniona, skreślona z listy miłości, już nie wiem co znaczyły te twoje czułości. Twoje słowa, które ukochałam tak bardzo, teraz przez nie mną obcy ludzie gardzą. Nie wytrzymam istnienia, będę legendą, byłam tego świata wadą.
 

 
Pamiętam, że niedawno nasze uczucia paliły się żywym wciąż ogniem. Twoje pocałunki były ostre i namiętne. Z czasem nasza miłość zaczęła wygasać, jak powoli zasypywane piskiem ognisko. Mimo wszystko zostały jeszcze maleńkie iskierki nadziei, że wszystko się jeszcze ułoży. Miałam nadzieję, że pokochasz mnie znów tak jak na początku. Chciałam ratować ten płomień bo ciągle jeszcze się tlił. Miłość wciąż wnosiła się nad nami, wdychaliśmy ją, ale bez skutku. Czasem też mąciła w sercu, a wtedy z oczu płynęły łzy smutku. Choć to już się skończyło we mnie wciąż coś się tli.
 

 
Kocham cię. Idealne słowa, które mówi ktoś tak nie idealny jak ty. Jesteś jednak idealny dla mnie. Idealnie kochasz mnie, jak gdybym była jedną na świecie. Idealnie obejmujesz mnie w talii i przytulasz do swojego ciepłego ciała. Ja chyba cie kocham..lub to tylko przyzwyczajenie. A miłość ukrywa się po kątach naszych serc i ujawni się dopiero wtedy gdy będzie na wszystko za późno. Za późno nawet na przeprosiny. Za późno na okazywanie uczuć, które kiedyś chyba mieliśmy.
 

 
On znów pojawi się w moim śnie?- pomyślałam i przekręciłam się na poduszce. Może lepiej nie zasypiać, nie widzieć go kolejny niepotrzebny raz. Znów płakać przez sen? Chyba podziękuję. Znów przyśni mi się ten moment kiedy mnie całujesz, a ja jetem na prawdę szczęśliwa. A rano znów obudzę się z nienawiścią do samej siebie. A przecież mogło być pięknie, było dopóki nie doszły jakieś problemy, komplikacje, jakieś sprzeczki. Wszystko się popsuło, dziś jest znów dzień, świeci słońce, a ja cię kocham.

  • awatar Don't wake me up: Pamiętam gdy miałam to samo. Chłopak którego wydawało mi się że kocham po zerwaniu śnił mi się codziennie przez dłuższy czas. Budziłam się z płaczem, bałam się zasypiać bo wiedziałam że on znów pojawi się w snach i znów będzie mi się wydawało że jest tak dobrze i błogo a po obudzeniu nastąpi ten koszmar rozczarowania. Wiem co czujesz. Przykro mi.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
noc jest od bycia sobą.
 

 
Nikt nie widział jej zapłakanych oczu, wszyscy widzieli jej nieszczery uśmiech. Ona co noc prosiła Boga o śmierć, a co rano nakładała na twarz uśmiech jak makijaż, który wieczorem zmywała łzami. Przytulając się do poduszki myślała o nim, o wspólnie spędzonych chwilach, a kiedy pytano czy go kocha płakała jeszcze bardziej. Wszyscy byli zdziwieni kiedy skoczyła z dachu bloku, przecież ona nie miała problemów, wywnioskowali to po jej uśmiechu.
 

 
Pierwsza tabletka za miłość do ciebie.
Druga tabletka za moje cierpienie.
Trzecia tabletka za o tobie marzenie.
Czwarta tabletka za długie przed snem myślenie.
Piąta tabletka za brak snu i przemęczenie.
Szóstą tabletkę popiłam wódką. Moje cierpienie trwało krótko.
 

 
Kiedy byłam mała bardzo bałam się ciemności. Wtedy mama powiedziała nie boisz się ciemności, boisz się tego co w niej jest. Zapamiętałam jej słowa. Kiedy byłam w wesołym miasteczku poszłam na diabelski młyn. Kiedy wjechałam na górę zaczęłam płakać i mówić, że mam lęk wysokości. Siedzący obok mnie starszy brat powiedział nie boisz się wysokości, boisz się spaść. Zapamiętałam jego słowa. Kiedy miałam wystąpić w przedstawieniu powiedziałam, że boję się tych wszystkich ludzi. Wtedy moja przyjaciółka powiedziała mi nie boisz się ludzi, boisz się ich reakcji. Zapamiętałam jej słowa. Wreszcie chciałam się zakochać, ale mówiłam, że się tego boje. Wtedy mój przyjaciel powiedział nie boisz się zakochać, boisz się, że tą druga osoba nie odwzajemni tego. Zapamiętałam jego słowa. Kiedy zerwał że mną chłopak, robiłam wszystko aby tylko nie odszedł. Wtedy moja siostra powiedziała mi nie boisz się pozwolić komuś odejść, boisz się zaakceptować rzeczywistość bez niego. Zapamiętałam jej słowa. Kiedy chciałam wrócić do swojego ukochanego on mówił, że boi się spróbować jeszcze raz. Wtedy mu odpowiedziałam nie boisz się spróbować jeszcze raz, boisz się cierpieć z tego samego powodu. Zapamiętał moje słowa.


 

 
"Życie to ostry miecz, na którym Bóg napisał walcz, kochaj, cierp."
Walczyłam o to życie, które miało być idealne. Tak nie realne jak moje marzenia. Idealna scena jak z romantycznych filmów. Spotkałam ciebie na ulicy, popatrzyłam w twoje oczy nieprzytomnie. Wiedziałam, że chcę byś był wiecznie koło mnie. Kochałam cie z całych sił, tak nieprzytomnie. Siedziałam na kanapie, usiadłeś koło mnie, pocałowałeś czule. Zdarłam z ciebie powoli tą nową koszulę, ty ze mnie ściągałeś te nowe ubrania. Było cudownie, tak to zwykle bywa, ty się bawiłeś, ja byłam szczęśliwa. Nadszedł czas gdy powiedziałeś "z nami koniec" , ja chciałam pobiec jak najdalej od ciebie. Cierpiałam choć wiedziałam, że nie tego pokochałam. Zabijałam się wiele razy, nie wychodziło. Włożyłam strzelbę do ust, to mnie zabiło.
 

 
Moje pierwsze życzenie było o tym abyś był przy mnie.
Moje drugie życzenie było o tym abyś kochał mnie.
Moje trzecie życzenie było o tym abyś mnie nie zranił.
Moje czwarte życzenie było o tym aby Bóg dodał mi sił.
Moje piąte życzenie było o tym aby o tobie zapomnieć.
Moje szóste życzenie było o tym aby leżeć w trumnie.
Mojego siódmego życzenia nie zdążyłam wypowiedzieć bo poczułam się już martwa jedynie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kiedy twoje dłonie dotykały moich, czułam twoje uczucia.
Kiedy twoje usta dotykały moich czułam, że żyję.
Kiedy twoje ramiona mnie obejmowały czułam bezgraniczne ciepło i bezpieczeństwo.
Kiedy w łóżku zasypiałam przy tobie czułam się szczęśliwa.
Kiedy twoje usta wypowiedziały "to koniec", nie rozumiałam.
Kiedy przestałeś oddychać, cierpiałam.
Kiedy dotknęłam ostrym metalem swojej skóry wiedziałam, że umrę.
 

 
kto znajdzie w nich ból ?
 

 
bardzo, przepraszam
to jest silniejsze ode mnie
boję się
że kiedyś to zajdzie
za daleko, stanowczo za daleko
i zobaczysz mnie, jak leżę
zimna na ruchliwej ulicy.