• Wpisów:572
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:11 dni temu
  • Licznik odwiedzin:9 150 / 1408 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
"Życie to ostry miecz, na którym Bóg napisał walcz, kochaj, cierp."
Walczyłam o to życie, które miało być idealne. Tak nie realne jak moje marzenia. Idealna scena jak z romantycznych filmów. Spotkałam ciebie na ulicy, popatrzyłam w twoje oczy nieprzytomnie. Wiedziałam, że chcę byś był wiecznie koło mnie. Kochałam cie z całych sił, tak nieprzytomnie. Siedziałam na kanapie, usiadłeś koło mnie, pocałowałeś czule. Zdarłam z ciebie powoli tą nową koszulę, ty ze mnie ściągałeś te nowe ubrania. Było cudownie, tak to zwykle bywa, ty się bawiłeś, ja byłam szczęśliwa. Nadszedł czas gdy powiedziałeś "z nami koniec" , ja chciałam pobiec jak najdalej od ciebie. Cierpiałam choć wiedziałam, że nie tego pokochałam. Zabijałam się wiele razy, nie wychodziło. Włożyłam strzelbę do ust, to mnie zabiło.
 

 
Moje pierwsze życzenie było o tym abyś był przy mnie.
Moje drugie życzenie było o tym abyś kochał mnie.
Moje trzecie życzenie było o tym abyś mnie nie zranił.
Moje czwarte życzenie było o tym aby Bóg dodał mi sił.
Moje piąte życzenie było o tym aby o tobie zapomnieć.
Moje szóste życzenie było o tym aby leżeć w trumnie.
Mojego siódmego życzenia nie zdążyłam wypowiedzieć bo poczułam się już martwa jedynie.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Kiedy twoje dłonie dotykały moich, czułam twoje uczucia.
Kiedy twoje usta dotykały moich czułam, że żyję.
Kiedy twoje ramiona mnie obejmowały czułam bezgraniczne ciepło i bezpieczeństwo.
Kiedy w łóżku zasypiałam przy tobie czułam się szczęśliwa.
Kiedy twoje usta wypowiedziały "to koniec", nie rozumiałam.
Kiedy przestałeś oddychać, cierpiałam.
Kiedy dotknęłam ostrym metalem swojej skóry wiedziałam, że umrę.
 

 
kto znajdzie w nich ból ?
 

 
bardzo, przepraszam
to jest silniejsze ode mnie
boję się
że kiedyś to zajdzie
za daleko, stanowczo za daleko
i zobaczysz mnie, jak leżę
zimna na ruchliwej ulicy.
 

 
niestety.
 

 
ból tak idealnie zamaskowany pod fałszywym uśmiechem.
 

 
a kiedy już zdecydowałam
kiedy chciałam abyś został wiecznie
ciebie już nie było
odszedłeś
przeze mnie
to była tylko i wyłącznie moja wina.
 

 
to tylko słowa, które rozpieprzają mnie od środka.
 

 
Marlena była typem samotnika. Mieszkała w głębi lasu wraz ze swoim kotem. Uwielbiała siedzieć w zimowe wieczory przy kominku z ulubioną książką i kotem na kolanach. Jej spokojny zimowy wieczór przerwało pukanie do drzwi. Było jakby wyczerpujące, jakby martwe. Było to dla niej dość dziwne bo mieszkała w głębi lasu i nikt dotąd jej nie odwiedzał. Delikatnie zdjęła kota z kolan i położyła go na łóżku, natomiast książkę odłożyła na stolik. Kiedy otworzyła drzwi jej oczom ukazał się mężczyzna wycieńczony i zmarznięty. Marlena pomogła mu wejść do domu, posadziła go w jej fotelu obok kominka i przyniosła mu gorącą czekoladę. Kiedy poczuł się lepiej powiedział :
- Dziękuje za uratowanie mi życia, gdyby nie ty zamarzłbym na dworze, mam na imię Michał. Chodziłem po tutejszych górach gdy nagle zeszła lawina, cudem się uratowałem, ale byłem bardzo wyczerpany.- po czym wycieńczony zasną w fotelu. Następnego dnia kiedy Marlena się obudziła usłyszała, ze ktoś krząta się po kuchni. Był to Michał szykował on śniadanie. Usmażył pyszne naleśniki z syropem klonowym gorącą czekoladą. Chciał tak podziękować Marlenie za to co dla niego zrobiła. Po śniadaniu Michał pomagał Marlenie w porządkach domowych i przyniósł drzewa na opał. Nadeszła noc, Marlena pozwoliła Michałowi spać wraz z nią. Ta noc była dość zimna więc kiedy Michał zasną Marlena wtuliła się w jego silne ramiona. Wtedy Michał delikatnie pocałował ją w czoło, później namiętnie w usta. Po upojnej nocy spędzonej razem Marlena miała mdłości i było jej słabo. Okazało się, że zostanie matką. Wzięli ślub w pobliskim małym kościele, a na wesele zaprosili kilku najbliższych przyjaciół. Kiedy nadszedł dzień porodu Marlena miała okropnie bolesne skurcze. Kiedy dotarła wraz z Michałem do szpitala nie pozwolono mu wejść na salę. Po godzinie wyszedł lekarz z tragiczną wiadomością. Okazało się, ze Marlena wraz z ich córeczką zmarły. Michałowi ziemia zawaliła się pod nogami, jego ukochana, która nosiła jego córeczkę nie żyje. Kilka dni później wspiął się na jedną z gór, kiedy staną na jej szczycie powiedział :
- Chyba nie jest mi dane zaznać szczęścia.- po czym rzucił się w dół.
 

 
Staram się zabić całą dobroć, która we mnie żyje i zdobyć miano tej "bez serca"
 

 
-Nie zabijają, dopóki ich nie zapalisz - powiedział, kiedy samochód zatrzymał się przy nas. - A ja nigdy żadnego nie zapaliłem. Widzisz, to metafora: trzymasz w zębach czynnik niosący śmierć, ale nie dajesz mu mocy, by zabijał.
 

 
"...tak kończy się historia, w której serca dwa przestały bić dla siebie..."
 

 
" ...to tylko nasza, a nie gwiazd naszych wina..."
 

 
ciekawi mnie jak zareagowaliby poszczególni ludzie na wieść o mojej śmierci.
 

 
wszyscy odeszli, zostałam sama
wrócili kiedy było już za późno na jakikolwiek ratunek .
 

 
Ania z charakteru była szczera i chamska. Przez to miała wielu wrogów. Niektórym złamała serce, niektórym powiedziała kilka słów za dużo, na szczęście się tym nie przejmowała. Zostali z nią tylko prawdziwi przyjaciele, wiedziała, że jeśli powie im prostu w oczy co jej leży na sercu, a oni się nie obrażą. Zawsze wolała flirt od miłości. Od czasu jej brat popełnił samobójstwo z miłości poprzysięgła, że nigdy się nie zakocha bo nie chce cierpieć jak on. Jak co weekend rano wyszła żeby pobiegać, przeszło jej do głowy żeby przebiec przez most zakochanych. Kiedy biegła stanęła przy barierce mostu żeby się napić, bez powodu spojrzała w lewo, stał tam on. Wysoki, jasnowłosy chłopak, Kamil. Spojrzała głęboko w jego blado-niebieskie oczy i już wiedziała, że tak łatwo sobie go nie dopuści. Jej serce zaczęło bić szybciej niż zwykle, jej źrenice powiększyły się, a w brzuchu czuła ciepło i miłe mrowienie. On kiedy spojrzał w jej brązowe oczy i poczuł dokładnie to samo. Podeszli do siebie i tak jakby znali się od zawsze, Kamil zasugerował Ani aby poszli na spacer do parku. Spędzili razem cały dzień, Kamil otworzył się przed nią i powiedział co robił sam na moście gdzie powinno być dwoje ludzi. Jego dziewczyna, była dziewczyna popełniła przez kłamstwo koleżanki, której się podobał. Powiedziała jej, że Kamil się z nią całował i mówił, że kocha tylko ją. Ona załamana przyszła pewnego wieczoru na most zakochanych i skoczyła w otchłań wody. Tego wieczoru dostał od niej sms'a aby przyszedł na most. Kiedy tam dotarł ona stała za barierką. Zostawiła mu spojrzenie i ciche przepraszam po czym na jego oczach zsunęła się w dół. Od tamtej codziennie przychodzi na ten most by uczcić jej pamięć. Spotykali się prawi, ze codziennie na tym moście. Rozmawiali o rzeczach ważnych i błahostkach. Oboje byli bardzo szczęśliwi. Pewnego wieczoru, Kamil postanowił odprowadzić Annę do domu. Kiedy dotarli na miejsce Ania mocno wtuliła się w Kamila,a on ją pocałował. Nie żałowała, ze złamała swoją przysięgę o tym, ze się nigdy nie zakocha, było warto. Po tygodniach bycia razem Kamil postanowił przedstawić ją swoim rodzicom i siostrze. Kiedy tylko weszła wybuchły emocje, jego siostrą była dziewczyna przez którą stracił życie jej brat. Wykrzyczała jej w twarz, że jest nikim, że to przez nią jej brat nie żyje, że jest najgorszą osobą na świecie. Ze łzami w oczach Ania wyszła i zaczęła podążać w stronę swojego domu. Przez cała noc płakała nie odbierała telefonów od Kamila. Chłopak bardzo się o nią martwił, nie wiedziała nawet jak bardzo. Nie wiedział dlaczego Ania tak nienawidzi jego siostry. Poszedł więc do swojej siostry, Sary. Ona opowiedziała mu wszystko, a on odpowiedział jednym zdaniem:
- Teraz wiem dlaczego Anna tak cię nienawidzi, ma rację.
Wyszedł z domu na most zakochanych, tam za barierką stała Ania. Kamil pomyślał, ze drugi raz nie pozwoli odejść tak ważnej dla siebie osobie, albo razem albo wcale. Kali także wyszedł za barierkę i trzymając się za ręce skoczyli w dół.
 

 
Siedząc czekał na swój pociąg, którym odbędzie podróż na tamten świat...
 

 
a kiedy stała na krawędzi dachu wciąż myślała co mogłaby zmienić w przeszłości aby się to tak nie skończyło.
 

 
niestety...
 

 
a kiedy umrze skacząc z parapetu okna wszyscy powiedzą "była taka dobra"...
  • awatar ♥Animowane diamenty♥: ;({Zapraszam do mnie jak na moim blogu pisze wiersze o postaciach z bajek i filmow i dodaje zdjecia z bajek i filmow}♥
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Monika miała idealne życie. Nigdy nie brakowało jej pieniędzy na drogie ubrania, gadżety czy wycieczki szkolne. Jej ojciec był bardzo porządnym biznesmenem, a jej matka pracowała jako opiekunka do dzieci. Pewnego dnia z jakiegoś powodu spóźniła się na autobus więc poszła na piechotę. Znała skróty przez osiedle więc bez wahania poszła. Przechodząc obok ścian bloku na których widniały niezbyt cenzuralne napisy grafiti zaczepił ją nieznajomy chłopak :
- Nie jesteś stąd, dlaczego się tu kręcisz?
- Idę do szkoły, tedy jest szybciej - odburknęła i poszła dalej. Chłopak ją zatrzymał i powiedział, że jeśli nie odda mu swoich pieniędzy źle to się dla niej skończy. W tamtym momencie jakby z podziemi pojawił się Patryk, który wstawił się za nią. Dziewczyna uśmiechnęła się, podziękowała i poszła do szkoły. Po powrocie ze szkoły opowiedziała rodzicom o tamtym zdarzeniu. Następnego dnia kiedy wychodziła ze szkoły znów spotkała chłopaka, który próbował ja okraść. Śledził ja wczorajszego ranka i przyszedł za nią aż do szkoły. Oczywiście podszedł do niej i znów chciał jej pieniędzy. Nie udało mu się to bo w tym momencie pod szkole podjechał mercedes jej ojca. Wsiadła i pojechali do domu. Tego samego dnia wieczorem Monika postanowiła wyjść na spacer do parku. Zaciekawiła ja starsza pani o kruczo czarnych oczach. Była to stara cyganka. Zapytała Moniki czy chciałaby znać swoja przyszłość. Dziewczyna nie wierzyła w magie, horoskopy itp. wiec odpowiedziała jej trochę w chamski i arogancki sposób. Zdenerwowana cyganka zaczęła coś mamrotać pod nosem, dziewczyna nie zwróciła na to uwagi i poszła dalej. Nie było to jednak zwykle narzekania starej cyganki, było to słowa klątwy , która rzuciła na Monikę. Kiedy odchodziła krzyknęła za nią "Bądź przeklęta". Monika nie zwracając na to uwagi odeszła. Następnego dnia wychodząc ze szkoły znów czekał tam ten typek. Tym razem udało mu się ja okraść. Kiedy wróciła do domu zastała tam swojego ojca. Siedział przy szklance whiskey. Wydało jej się to dziwne bo nigdy nie wracał tam wcześnie z pracy i nie pil sam :
- Córeczko ... Twoja mama kiedy jechała dzisiaj do pracy samochodem, miała wypadek.. Nie przeżyła go zginęła na miejscu. Monice świat zawalił się pod nogami. Rozpłakała się i pojechała rowerem do swojego chłopaka. Ten zaczął ja pocieszać, choć wcale nie miał na to ochoty. Tydzień po śmierci matki firma jej ojca zbankrutowała. Nie stać ich było aby utrzymywać dotychczasowy dom wiec musieli przeprowadzić się do dzielnicy obok, na blokowisko. Ojciec Moniki mimo wielkiego starania nie mógł dostać żadnej pracy. Dziewczyna znów pojechała szukać oparcia w swoim chłopaku, ale tym razem chłopak z nią zerwał, okazało się, ze zależało mu tylko na pieniądzach jej ojca. Dziewczyna wróciła zapłakana do domu. Kiedy szła po klatce schodowej natknęła się na Patryka. Patrzyli sobie w oczy przez kilka sekund po czym ona spuściła wzrok. Weszła do domu i wyżaliła się tacie. To nie był jednak koniec złych wiadomości, ponieważ Monika musiała także zmienić szkole, no nie stać ich już było na szkole prywatna. Pierwsze miesiące były nie za dobre, ale było kilka dobrych rzeczy. Dostała kilka dobrych ocen w szkole i zbliżyła się bardzo do Patryka. Często się spotykali, uczyli się razem, przy nim czoła się na prawdę szczęśliwa. Pewnego wieczoru kiedy szli starym parkiem, Patryk złapał Monikę za ręce przyciągną do siebie i pocałował. Widziała to stara cyganka, ta sama która rzuciła klątwę na dziewczynę i powiedziała klątwa została zdjęta. Po tym wszystkim Monika i Patryk byli razem. Okazało się ze jej ojciec odzyskał swoja dawna firmę bo jeden urzędnik sfałszował kilka dokumentów dotyczących rozliczeń i dopiero teraz się do tego przyznał. Wszystko było jak dawniej, ale Monika wolała zostać tam gdzie jej szczęście. Wiedziała ze dobrze robi. Po tym jak skończyła szkole wyszła za maż za Patryka, natomiast jej ojciec zamieszkał wraz z nimi w ich willi. Po kilku latach urodziła im się córka, córka o kruczo czarnych oczach.
 

 
Bo on wciąż jest dla niej ważny, szkoda, ze nie umie tego docenić.
 

 
Kawa wystygła
papieros zgasł
dzień się skończył
a miłości zabrakło.