• Wpisów:632
  • Średnio co: 2 dni
  • Ostatni wpis:3 dni temu
  • Licznik odwiedzin:15 909 / 1687 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
biel
to niewinny kolor
jak panna młoda
lecz gdy one dwie
ubiorą biel
i pójdą
i przysięgną sobie
biel plami się hańbą
lecz nie dla nich
to dla ludzi
którzy patrzą
na wszystko
przez czarny onyks
i nie widzą jak biała
jest miłość
 

 
opuściłam cię
wybacz mi
twoje łzy
na mojej bluzie
to skaza
to kara za mój grzech
gdy kiedyś wrócę
wezmę cię w ramiona
utulę twój żal
ty udziel mi rozgrzeszenia
w imię ojca i
syna i ducha świętego
amen
 

 
to własnie on
on odebrał mi połowę
mego serca
choć miałam go tylko
pół
bo druga połowa
stwardniała w kamień
a on rozgrzał moje serce
i wciąż na mnie patrzy
a jego oczy wypełnione szczęściem
mówią:
Kocham cię malutka. Bardzo cię kocham
K.
 

 
powiedz wszystkim
powiedz jak to się skończyło
jak chcieliśmy to posklejać
to pęknięte serce
gdy ja próbowałam zaleczyć
pęknięcia miłością
ty brałeś bezbarwną
taśmę i udawałeś, że
chcesz to naprawić
taśma pękła z czasem
a ty zadajesz wciąż pytanie:
dlaczego mówisz, że to koniec?
 

 
ułóż się wygodnie
na materacu z moich
słodkich kłamstw
ja natomiast zaśpiewam
ci do snu
że cię kocham
i nigdy już cię nie
opuszczę
i że na zawsze
będziesz dla mnie
skarbem
 

 
weź do ręki nóż
przyłóż do serca
i tnij
wzdłuż i wgłąb
i tnij aż
znajdziesz miejsce
gdzie mieszka miłość
wyrwij ją szybkim ruchem
i uściśnij ją
ode mnie
za gardło
aż skona
 

 
zakładam maskę
chowam za nią
mój wstyd
moje łzy
moje pragnienie śmierci
a ona ukrywa to wszystko
i pojawia się uśmiech
lecz to ty
musisz spojrzeć mi
prosto w oczy
i powiedzieć, że
widzisz moją krew
spływającą z pod maski
nazywanej szczęściem
 

 
Codziennie zasypiam z myślą
Że rano pozostanie po mnie
Zapach szamponu ze świeżo
Umytych włosów, a mój oddech
Będzie już nie wyczuwalny
Tak samo jak bicie serca
Zasypiam z tą nadzieją
I co noc śnię
Że śmierć przyjdzie
Właśnie do mnie
 

 
Bądź moją królową
Ja będę padał u twych stóp
Uwiodę cię mą słodką mową
Że niby będę ci wierny aż po grób

Będę powtarzał że kocham cię tak
Patrząc prosto w oczy
Odchodzę łamiąc ci serce na znak
Że miłość jest ślepa a już tylko cierpienie
W twym złamanym sercu kroczy
 

 
Jesteś moją nadzieją
Na przyszłe dni
Jesteś moim snem
I marzeniem
Które może w końcu
Się spełni
Że nasze usta tak
Zwarte w namiętnym
Pocałunku
Ja pragnę tego
Moje serce szybciej bije
Gdy patrzę w twoje oczy
W powiększone te źrenice
To widzę że składają się
W kształt serca
Przez które widzisz
Złudzenie szczęścia
 

 
na dnie serca
w czeluściach
gdzie nie dotarł jeszcze mrok
cichy głos nucił
"w nadziei trwam
że zjawi się ktoś
kto powie że kocha
i odmieni się los"
lecz mijał wciąż czas
i promień nadziei coraz bardziej gasł
aż w końcu przestało serce bić
życia została przerwana nić
 

 
Dawno temu
miałam piękny sen
był o miłości
o tym jak tulisz
mnie w swoich ramionach
po czym zasypiam
na poduszce z
twojej klatki
piersiowej
nie dawno temu
miałam zły sen
patrzyłam jak inna
tuli się do ciebie
i umierałam bezwładnie
we własnym
pięknym śnie
 

 
Wzięłam z szafki
najlepszą lampkę
papieru
po czym otworzyłam
serce i rozlewałam
na papierze uczucia
były one w kolorze
czerwonego wina
i ktoś kiedyś
weźmie w suche dłonie
kartkę z uczuciami
na niej rozlanymi
i upije się
poezją
beznadziejnej poetki
 

 
wyszłam na ulicę
poczułam z oddali
znajomy zapach
lecz nie do końca
to zapach szczęścia
unoszący się w powietrzu
jak motyl pośród
ptaków
tak ono unosiło się
mimo panującego smutku
i cierpienia
bo ludzi już nie potrafią
być szczęśliwi
od tak po prstu
 

 
opętany miłością
do kobiety
do diabła
do czarta
o włosach czarnych
za jej jeden uśmiech
oddałbym duszę
wiedziony jej zapachem
poszedłbym nad przepaść
bezkresną
i skoczył gdyby
tak powiedziała
podpisałem cyrograf
własną krwią
aby tylko była moja na wieki
 

 
powody do życia:
1) ...
w sumie to
brak ich
w mojej głowie
pełnej od marzeń
ale z braku odwagi
nie możliwych do
spełnienia
i tak już żyję
lat siedemnaście
i siedem miesięcy
ale to tak bez sensu
żyję bo oddycham
bo boję się przestać
 

 
zasłaniam twarz
po rękach spływa
krew
mieszająca się
z łzami
czy to moja krew?
czy to krew bólu i
rozpaczy
czy cierpię aż tak?
żeby się zabijać
co dnia w myślach
a w końcu
pewnego dnia
w myślach pozostanie
żelazna kula
a wokół pełno żalu
i smutnku
i kilka plam krwi
 

 
zapytałeś mnie
czy wszystko ok?
ja odpowiedziałam
tak ok tylko
moja noc jest
koszmarem
moje serce powoli
przestaje bić
moje życie odbieram
sobie każdego dnia
i tak w myślach
podcinam sobie żyły
i patrzę jak miłość
ze mnie wypływa
 

 
wybaczam ci
to, że źle sypiam
mając wciąż w głowie
twoje oblicze
tak cudowne i błyszczące
w porannym słońcu
o 5:40 rano
i wybaczam ci
że pokochałeś mnie aż tak
do szpiku kości
do ostatniego cm skóry
oddałeś mi całe swoje serce
a ja wrzuciłam je w ognisko
w ognisko mojego żalu
 

 
jak już tak
wyliczam
rachunek sumienia
to wychodzi na to
że straciłam
kilka tysięcy
na płynne szczęście
kilka tysięcy na domy z miłością
i miliardy na objazdy świata
w poszukiwaniu lepszego
życia
 

 
wciąż biegnę
biegnę bo muszę
biegnę w maratonie
po miłość
biegnę w wyścigu
o szczęście
muszę je zdobyć
obie mety
przebiec jako
pierwsza
by w końcu
poczuć jak smnakuje
życie
 

 
daj rękę
przyłożę ci ją
do ran mojego serca
splam dłonie krwią duszy
zapłacz gdy ujrzysz w tym sercu
siebie tak właśnie siebie
i krzycz głośno
zedrzyj gardło
z miłości
którą ja ciebie darzę
a o której ty zapomniałeś
już jakiś wiek temu zapomniałeś
że chciałam współistnieć właśnie z tobą